Modlitwa Abrahama (marzec 2025)

przez | 31 maja, 2025

Nie uważam się za poetkę, raczej wiersze mi się „zdarzają”. Najczęściej w przypływie emocji, kiedy brakuje słów, by inaczej to wyrazić – a wyrazić trzeba. Czasem jednak natchnienie przychodzi na zamówienie, na przykład gdy w warunkach konkursowych jest napisane, że przyjmą tylko wierzsze wcześniej nigdzie nieopublikowane – nawet na prywatnym blogu. Tak powstał ten, ale gala konkursowa już minęła i nie zaproszono mnie na nią… Niech więc idzie w świat.

Spojrzałem w niebo i widziałem nieprzeliczoną ilość gwiazd.
Ty powiedziałeś: Tyle dzieci zaludni domy Twoich miast.
Ja uwierzyłem, wszak dotychczas nie opuściłeś nigdy mnie,
Lecz gdzie potomstwo to, gdy dzisiaj starości swojej liczę dnie?

Uznałem Cię i Ci oddałem mój los, dobytek, cały dom,
I słów słuchałem Twych skwapliwie, i wnet łapałem każdy ton.
Co teraz? Stada, słudzy, żona i ołtarz przy obozie mym,
Z którego ofiar Ci składanych się wznosi nieustannie dym,

Lecz brak tu płaczu niemowlęcia, stukotu małych, żwawych nóg…
Komu zostawię swój dobytek, gdy czas nadejdzie przejść przez próg?
Przeżyłem dobre życie z Sarą i zawsze byłem wierny jej,
A dziś to ona do mnie mówi: do służebnicy zbliż się mej.

Mój Boże, to nie moja wola… O nie poczytaj zdrady mi!
Ty widzisz, z Twojej obietnicy moja staruszka-żona drwi:
Nie ufa Ci, nie wierzy w siebie i w ręce swoje bierze los.
Ja cóż? Jej prośbie zadość czynię, stawiając ją pod przykry cios…

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.